Pogotowie maturalne: Motywy literackie - Motyw Holocaustu


Obóz Auschwitz we wspomnieniach więźniów

Jak mogłeś uchować się ty, marny pyłku kosmiczny, w tym tyglu, mieszanym piekielną kopyścią przez złe moce? – takie myśli do dziś targają jednym z byłych więźniów KL Auschwitz, który przeżył to piekło i zechciał o nim opowiedzieć. W istocie, wiedząc, czym był obóz koncentracyjny w Oświęcimiu, co się tam działo, człowiek, który przeżył, wciąż może nie dowierzać swemu szczęściu, wciąż może pamiętać o swym przeżytym nieszczęściu oraz o nieszczęściu setek tysięcy ofiar, którym nie dane było przeżyć. Są w życiu człowieka wydarzenia o takiej sile tragizmu, że kto je osobiście przeżył, widział na własne oczy, wspomnienia o nich nigdy się nie pozbędzie. Podczas swojej prezentacji maturalnej opiszę obóz Auschwitz ukazany we wspomnieniach więźniów, gdyż uważam, że mimo upływu lat pamięć o tym miejscu powinna być nadal żywa. Podobną sytuację tego „innego świata” obozowego określił Gustaw Herling-Grudziński – nie wolno jej zaliczać do minionej bezpowrotnie przeszłości. Trwa dalej obok nas, osłabiona lub uśpiona, lecz wciąż gotowa do przebudzenia i ponownego odwrócenia Dekalogu. Lepiej o groźbie innego świata pamiętać codziennie, chodzić po ziemi (...) jak po cienkiej skorupie zastygłej świeżo lawy (...). Obóz zagłady zarysuję w niniejszej prezentacji na podstawie wspomnień trzech więźniów, którzy znaleźli się w tym piekle: Kazimierza Albina, Bogdana Kolasińskiego i Janusza Pogonowskiego, któremu z Auschwitz nie dane było ujść z życiem, a jego relację można poznać z kilku grypsów wysłanych do rodziny przed tragiczną śmiercią.

Na początku wypada przedstawić kilka faktów o obozie zagłady utworzonym na okupowanych ziemiach polskich przez nazistowskich oprawców. Te suche dane tak naprawdę niewiele mówią o rozmiarach ludzkiej tragedii – trudno nam wyobrazić sobie setki, tysiące pomordowanych, dlatego często relacje pojedynczych ludzi pomagają nam bliżej przyjrzeć się ogromowi tej Apokalipsy, która wydarzyła się 70 lat temu. Obóz Koncentracyjny Auschwitz istniał w latach 1940-45, był jednym z czterech hitlerowskich obozów koncentracyjnych założonych na okupowanych ziemiach polskich (oprócz tego obozu powstały obozy koncentracyjne na Majdanku, w Warszawie i Płaszowie). Był największym hitlerowskim obozem koncentracyjnym, czyli miejscem stopniowego wyniszczania więźniów i równocześnie największym ośrodkiem natychmiastowej, bezpośredniej zagłady Żydów. Życie ludzkie nigdy nie miało tu większego znaczenia. W ciągu niespełna 5 lat istnienia w Auschwitz zginęło, jak szacują historycy, od 1 do 1,5 miliona ludzi. Wśród nich większość, czyli około 1-1,35 mln stanowili Żydzi. Drugą pod względem liczebnym grupą byli Polacy, około 70-75 tys., trzecią Cyganie – około 20 tys. Ponadto zginęło w obozie około 15 tys. radzieckich jeńców wojennych i 10-15 tys. więźniów innych narodowości (m.in. Czesi, Białorusini, Jugosłowianie, Francuzi, Niemcy i Austriacy). Ze względu na rolę, jaką obóz Auschwitz odegrał w realizacji hitlerowskich planów zagłady, stał się on znanym na całym świecie symbolem hitlerowskiego ludobójstwa, w szczególności zagłady Żydów.

Obóz Auschwitz, jaki wyłania się z opowieści jego ofiar, zawsze jest miejscem wszechobecnej śmierci, głodu, poniżenia i bezprawia. Można rzec, że z niemiecką dokładnością wspomnienia więźniów się pokrywają – na tak dużym obszarze, wśród takiej rzeszy ludzi i przez tak długi czas 5 lat istnienia Auschwitz, zachowały się w pamięci pewne stałe punkty funkcjonowania obozu, te same zapamiętane wydarzenia, podobne odczucia. Jednak obok tych podobieństw, istnieją też różnice wspomnień wynikające z różnych funkcji pełnionych w obozie, pracy w różnych komandach, ale także ze względu na własną moralną ocenę rzeczywistości.

Trzeba zacząć od pierwszego wspomnienia, mianowicie samego pojawienia się w obozie. Wszystkich więźniów cechowała w tym względzie niewiedza na temat tego, co ich czeka, oraz zaskoczenie tym, co zastali. Kazimierz Albin, więzień z pierwszego transportu tarnowskiego, przybył do Auschwitz 14 czerwca 1940, kiedy obóz dopiero się tworzył. Ludzi stłoczonych w wagonach kolejowych powitali na dworcu uzbrojeni esesmani. Albin tak opisuje tę scenę: Waląc kolbami karabinów po plecach, wypchnęli nas z wagonów i wśród niesamowitego wrzasku popędzili przez otwartą bramę na obszerny plac opasany gęsto drutem kolczastym (s.34) Następnie więźniów pozbawiono złudzeń informując, że Zdrowi i młodzi mają prawo żyć tu nie dłużej niż trzy miesiące… Wyjście stąd prowadzi tylko przez komin krematorium (s.36). Bardzo podobnie powitanie w obozie wspomina Bogdan Kolasiński: Jak zwykle, wysiadaniu [z bydlęcych wagonów] towarzyszyły teutońskie ryki naszej eskorty. Mało tego – zaczęło się bicie kolbami pistoletów, a niektórzy z eskorty nałożyli na lufy karabinów bagnety i zaczęli nimi kłuć, kogo popadnie. Wreszcie ustawieni w kolumny (…) ruszyliśmy w naszą końcową drogę do obozu Auschwitz Birkenau. Nie ma natomiast wzmianki o przybyciu do obozu w listach Janusza Pogonowskiego, ponieważ pierwszy gryps udało mu się wysłać dopiero po 2 latach pobytu w obozie. Jednak i w tym jego pierwszym nielegalnym liście jest wzmianka o nieustannym popędzaniu, które miało miejsce nie tylko na początku życia w obozie, ale cały czas. Pogonowski pisze: Stale poganiani i pędzeni nahajami przez niemieckich bandytów. We wszystkich wspomnieniach zachowało się brutalne zachowanie nadzorujących esesmanów i przygnębiające wrażenie, jakie zrobił na więźniach widok obozu. Niewiedza na temat tego, co czeka uwięzionych przejawiała się także w nieuzasadnionej zazdrości – kiedy Albin przybył do obozu, cały transport musiał przejść okres tzw. kwarantanny, który polegał na nieustannym ćwiczeniu więźniów w bezsensownych czynnościach fizycznych – uderzeniami popędzano biegnących z pustymi i pełnymi taczkami, kazano im biegać i skakać w przysiadzie na placu ćwiczeń itp. Albin pisze, że tych z drugiego transportu potraktowano „ulgowo”, ponieważ od razu przydzielono ich do pracy. Później okazało się, jak bardzo się mylił, praca nie była w istocie pracą lecz nadludzkim wysiłkiem, który nie miał na celu wyników lecz wyniszczenie jak największej liczby ludzi.

Drugą charakterystyczną rzeczą pojawiającą się we wspomnieniach wszystkich trzech więźniów były apele – nieustanne meldunki o stanie osobowym. Więźniowie wspominają te zbiórki jako wyjątkowo uciążliwe – apele przeciągały się często wiele godzin, podczas których ludzie padali ze zmęczenia, zamarzali podczas zimy. Kolasińki wspomina, że nikt nie mógł opuścić tej najważniejszej, codziennej, niemiecko-esesmańskiej uroczystości, nawet zmarli musieli leżeć w jednym szeregu ze stojącymi na apelu wieczornym, bo stan osobowy musiał się zgadzać. Gdyby liczebność się nie zgadzała, natychmiast rozbrzmiewały syreny obozowe, alarmujące o ucieczce więźnia. Apele trwały często do chwili, kiedy więźnia nie doprowadzono z powrotem, żywego lub martwego.

Następnym wspomnieniem wszystkich więźniów obozu są właśnie ucieczki, ponieważ w tej dramatycznej sytuacji każdy o niej marzył. Albin zdobył się na ten udany wysiłek, licząc na brak represji wobec współwięźniów, Kolasiński uciekł, będąc już poza granicami Polski, nie naraził więc nikogo, Pogonowski natomiast, mając możliwość ucieczki ze względu na pracę w komandzie mierników, które codziennie wychodziło poza obóz, nie skorzystał z okazji, nie chcąc narażać swoich najbliższych oraz współwięźniów na śmierć. Niestety sam został stracony wraz z 11 kolegami ze swojego komanda, z powodu ucieczki innych więźniów. Próby ucieczek miały miejsce od samego początku istnienia obozu, więźniowie mimo przedłużających się z tego powodu apelów oraz mimo groźby represji po czyjejś skutecznej ucieczce, życzyli uciekinierowi zawsze powodzenia, wiedząc o jaką stawkę chodzi w tych dramatycznych chwilach, o czym pisze Kolasiński.

Wszyscy trzej byli więźniowie wspominają o tęsknocie za bliskimi, która obok głodu i zmęczenia, była największą męką. Najmniej o tym pisze Albin, koncentrując się raczej na faktach i drobiazgowych opisach codzienności obozowej, Kolasiński wspomina Boże Narodzenie i Nowy Rok 1944 w Auschwitz słowami: Poczucie oddalenia od kochanej rodziny, od najbliższych , od najukochańszych istot, było rodzajem tortury trudno porównywalnej do czegokolwiek (s.87). Pogonowski w swoich listach do rodziny skupia się właśnie na swoich przemyśleniach i odczuciach, więc jego zapiski są najbardziej osobiste, pisze, w imieniu więźniów, iż dość często odczuwają w obozie głód, ale to nie jest jednak tak nieznośne jak tęsknota za najbliższymi i za domem (s.16) Następnie autor grypsów w innym liście pisze, że przyzwyczaił się już do nędzy i sponiewierania, ale każde słowo od rodziny wprowadza go w stan rozrzewnienia. Na tych przykładach widać, że człowiek odcięty siłą od swoich bliskich może wiele przetrzymać, jeśli ma z nimi kontakt, ale brak tego kontaktu i poczucie oddalenia potrafi zniszczyć wewnętrznie nie mniej niż głód i choroby.

Głód pojawia się we wspomnieniach więźniów na każdym kroku – czy to w opisach specyficznej „kategorii” więźniów zwanych muzułmanami (człowiek skrajnie wycieńczony, skoncentrowany tylko na myśli o jedzeniu), czy w opisach codzienności obozowej, Bogdan Kolasiński pisze o swoistym kulcie chleba. Niepozorną pajdkę gliniastego, ciemnego chleba jedzono z nabożeństwem. Podświadomie każdy z nas czuł, że ten nieatrakcyjnie (…) wyglądający kawałek chleba, jest tą ostatnią nitką, która nas jeszcze jakoś wiąże z bytem doczesnym, po prostu z życiem, nawet tak koszmarnym jak to, w obozie zagłady – wspomina były więzień (s.96). Ludzie byli do tego stopnia skoncentrowani na jedzeniu, że robili sobie wyrzuty za każdy niezjedzony lub wzgardzony w przeszłości kęs.

Obok głodu i tęsknoty za bliskimi obozową codzienność wypełniała okrutna obecność katów. Bestialstwo esesmanów było czymś spodziewanym, jednak zdarzały się też sytuacje okrucieństwa wśród samych więźniów, co było zaskoczeniem dla tych moralnie bezkompromisowych. Janusz Pogonowski pisze o materialnej i moralnej nędzy więźniów, podkreślając, że ta druga jest o wiele gorsza. Wspomina także, że w obozie można żyć nawet dostatnio i dobrze, lecz trzeba drugim życie zabierać, stać się katem rodzonych braci (…). A na to jemu samemu nie pozwala honor Polaka (s.17). Podobnie bezkompromisowy jest Bogdan Kolasiński w swoich wspomnieniach, gdzie pisze: najbardziej znęcali się nad nami więźniowie funkcyjni. Brak solidarności więźniarskiej i brak współczucia dla ludzkiej słabości był dla mnie sporym zaskoczeniem (s.84-5). Dalej wspomina, że w obozie kradli wszyscy, nazywając ten proceder eufemistycznie „organizacją”, sam Kolasiński krytykuje, że było to wręcz obrzydliwe, co pozwala sądzić, iż osobiście swoich zasad nie złamał w ten sposób. Kazimierz Albin również wspomina więźniów funkcyjnych, kapo i blokowych jako panów życia i śmierci, ofiary faszyzmu. Ale wspomina też o 18-letnim Franku, Cyganie, który trafił do obozu z łapanki jako ofiara, więzień, jednak przejawiał wszystkie ujemne cechy cwaniaczka, po roku pobytu w obozie pełnił już funkcję blokowego, a jego podopieczni Żydzi i Cyganie nazwali go „krwawym Frankiem”. Był to naoczny przykład jak można zdeprawować i złamać człowieka bez twardego kośćca moralnego. Jednak już bez negatywnego wydźwięku wyraża się Albin o organizowaniu różnych rzeczy w obozie. Pisze, iż sam organizował żywność, buty – to, przy czym aktualnie pracował. Nie podaje jak organizował, ale nazywa to właśnie w ten sposób.

Obóz Auschwitz początkowo funkcjonował jako obóz pracy – więźniowie jako tania siła robocza potrzebni byli do rozbudowy obozu, następnie do produkcji różnych wyrobów na rzecz lagru i dla III Rzeszy. Jednak bardzo szybko obóz przekształcił się w obóz zagłady i zaczął pełnić swoją właściwą funkcję. Każdy z więźniów w swoich wspomnieniach pisze o wszechobecnej śmierci – są to pojedynczy więźniowie wokół nich, jak i tysiące uśmiercanych w komorach gazowych ludzi. Rok 1942 zaznaczył się w obozie wyjątkowym terrorem, Albin wspomina, że w owym czasie transporty przychodziły do Oświęcimia dniem i nocą, rozpoczęła się zagłada Żydów na masową skalę, statystyka więźniów zastrzelonych podczas ucieczki wzrosła, warunki sanitarne i mieszkaniowe spadły poniżej wszelkich norm, wzrosła śmiertelność. Pogonowski pisze w tym samym roku w pierwszym grypsie do rodziny: śmierć jest tutaj dla nas rzeczą tak pospolitą, ze nawet żaden nie ma zapewne wielkiej bojaźni przed nią. Egzekucje odbywają się wobec naszych oczu prawie każdego dnia i to bez wyboru pory dnia. Nie giną tu od kuli jednostki czy też dziesiątki ludzi, ale tysiące, dosłownie tysiące.(s.17). Dalej Pogonowski wspomina o zagazowanych Żydach i stworzonych tylko do tego celu pomieszczeniach – komorach gazowych. Kolasiński pisze o odczuwalnym w całym obozie zapachu ziemniaków smażonych na zjełczałym, obrzydliwym tłuszczu. Później dowiedział się, że to był zapach palonych zwłok. Więzień wspomina też unoszącą się w obozie mgiełkę, miał świadomość, że właściwie w obozie oddycha się zabitymi ludźmi. (s.127).

Wspomnienia byłych więźniów Auschwitz różnią się głównie ze względu na przeżyte w obozie trudności, także zależą od pełnionej pracy. Kazimierz Albin opisuje swoją wędrówkę po różnych komandach – właściwie zawsze znajduje wyjście z opresji, może zorganizować żywność dla swojego brata i kolegów, ostatecznie udaje mu się uciec skutecznie z obozu. Z jego opisów czasem wyłania się obraz obozu, w którym można żyć nawet dość dobrze. Można przekupić kogo trzeba, kombinować, pomóc współwięźniom. Chwilami jego wspomnienia pozostają w sprzeczności, pisze o egzekucjach, nędzy, głodzie i trudnych warunkach bytowych, po czym wspomina swój pobyt w izbie chorych w ten sposób: w małej salce (…) wylegujemy się całymi dniami, prawie bez ruchu, jak lordowie. (…) przez otwarte okna docierają jęki i przekleństwa przemieszane z tupotem biegnących ludzi. (…) Młodzi więźniowie są u kresu wytrzymałości, starzy padają jak muchy (…), my tymczasem regenerujemy nasze siły, (…) i cieszymy się życiem (s.40). Nie zamierzam dokonywać oceny moralnej żadnego z więźniów, jednak zwróciłem uwagę na zaistniały fakt i wyłaniający się z niego dysonans.

Podobnie rzecz ma się z postrzeganiem pewnego wydarzenia sportowego. W relacji Kolasińskiego i Albina pojawiają się rozgrywki piłki nożnej. Albin jest nimi zachwycony – wspomina je jako mobilizację więźniów do walki. Mówi, że takie międzynarodowe spotkanie piłkarskie pomagało przeżyć. Inaczej ten fakt wspomina Kolasiński, opisuje pochody zmęczonych, oszukanych ludzi, zarówno w dzień jak i w nocy idących bez żadnego protestu do krematoriów, gdzie po chwili ginęli w komorach gazowych. A obok tej tragedii grała obozowa orkiestra i odbywały się mecze piłki nożnej. Kolasiński pisze o perfidii prześladowców w tych strasznych chwilach, perfidii obrzydliwej i celowej. To dzięki niej spokój na selekcjach był idealny. Człowiek patrzył na ludzki dramat skamieniały wewnętrznie, nie potrafiący uczynić nic przeciw tej hekatombie tysięcy ludzkich istnień – jak wspomina Kolasiński. Mówi nawet o powszechnej chorobie zakaźnej w Auschwitz Birkenau, którą była znieczulica. (s.126-127).

Inny jest też sposób opisu w tych wspomnieniach – Albin niewiele pisze o emocjach, wspomina konkretne fakty, z niesłychaną dokładnością przytacza imiona, nazwiska, numery obozowe swoich kolegów, zupełnie jakby chciał w ten sposób oddać im hołd, ocalić od zapomnienia tych pomordowanych, których znał. Kolasiński w swoich wspomnieniach obozowych jest równie precyzyjny, podaje daty, fakty i nazwiska, ale przy tym jest o wiele bardziej bezkompromisowy w ocenie obozowej rzeczywistości. Dla niego obóz nie był łatwym miejsce do przetrwania. Widoczne jest to też w doborze słów: pojawiają się przymiotniki ‘przerażające’ ‘najtragiczniejsze’, ‘chorobliwe’, ‘ciężkie’, ‘miażdżące’ – i to często w bliskim sąsiedztwie zdań, na jednej stronie (s.91). Równie wrażliwy moralnie jest Janusz Pogonowski w swoich listach, które są najbardziej osobistymi wspomnieniami z Auschwitz, autor bowiem pisał do rodziny o tym, co czuje i przeżywa, nie miał pewnie zamiaru publikować tych wspomnień.

Nie jest łatwo zebrać w tak krótkim wystąpieniu wszystkich ważnych wspomnień, nawet biorąc pod uwagę wspomnienia tylko trzech więźniów Obozu Zagłady Auschwitz. Przez lata istnienia obozu, przemysłowego uśmiercania setek tysięcy ludzi, zorganizowanej nienawiści nadludzi do Untermenchów czy też Haftlingów zapisało się tyle ważnych wspomnień, że trzeba je po prostu przeczytać w całości. Trzeba przeczytać każdy obozowy numer, każde nazwisko z należytą czcią, bo tylko w ten sposób możemy pamiętać o ofiarach Auschwitz. Poświęcić im czas i mówić o nich, bo to jedyny dowód na to, że istnieli, że przeżyli (lub nie) piekło, że wykorzystano ich do ostatniego tchu. Bogdan Kolasiński trafnie przypomina w tej sytuacji fragment powieści Uptona Sinclera „Grzęzawisko”, opisujący warunki pracy w rzeźniach w Chicago: wszystko ze świń zostało w tych zakładach wykorzystane, oprócz ich kwiku… Trudno o trafniejsze porównanie w odniesieniu do Auschwitz. Dlatego starałem się przedstawić tę garstkę wspomnień o obozie zagłady – tych, które zapadły w zbiorową pamięć więźniów i tego, jak zostały zapamiętane przez poszczególnych ludzi. Mimo iż był to dla mnie trudny – ze względu na swój ciężar faktograficzny – temat, to uważam, że trzeba stale do niego wracać, bo jak powiedział inny były więzień, Henry Appel, Tylko jedna rzecz byłaby gorsza od Auschwitz... …gdyby świat zapomniał, że takie miejsce istniało.

strona:    1    2    3    4    5    6  





Holocaust w literaturze i na wielkim ekranie

Ocena:
20/20
Teza: Niezależnie od sposobu prezentacji tematu Holocaustu, odbiorca jest w stanie zrozumieć tragizm sytuacji oraz inny wymiar moralności.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca dojrzała, przemyślana. Ciekawa kompozycja i wybór literatury oraz filmowych obrazów.

Problem Holocaustu w literaturze polskiej XX wieku. Omów na wybranych przykładach

Ocena:
20/20
Teza: W polskich powojennych utworach wiele miejsca poświęcono tragedię narodu żydowskiego.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca w kompleksowy sposób realizuje temat. Bogata i ciekawa bibliografia. Logiczna konstrukcja.

Antysemityzm i Holokaust w polskiej literaturze. Omów zagadnienia na podstawie wybranych utworów.

Ocena:
20/20
Teza: Przykłady antysemityzmu i holokaustu przedstawione w literaturze polskiej są obiektywnym obrazem cierpienia oraz oceną martyrologii Żydów.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca w pełni poprawna. Temat zanalizowany na przykładzie kilku poprawnie dobranych lektur z kanonu. Przejrzysty styl wypowiedzi.

Dekalog obozów koncentracyjnych. Rozwiń temat na celowo wybranych przykładach literackich.

Ocena:
20/20
Teza: Życie obozowe więźniów podporządkowane odwróconemu dekalogowi – nawiązane do biblijnych Dziesięciu Przykazań.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca napisana przystępnym językiem. Zawiera logiczną argumentację, wyraźny podział na poszczególne części. Bogata bibliografia i poprawny plan pracy.

Holocaust w literaturze i filmie. Przedstaw zjawisko, odwołując się do wybranych przykładów.

Ocena:
20/20
Teza: Holocaust jako najtragiczniejsze wydarzenie XX wieku.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca bardzo obszernie na wielu przykładach traktuje o koszmarze Holocaustu.

Obóz Auschwitz we wspomnieniach więźniów

Ocena:
20/20
Teza: Obóz Auschwitz jako miejsce kaźni i nieme świadectwo ludobójstwa.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca przemyślana, poprawnie ujęte poszczególne elementy obozowego życia.

Wzajemne relacje Polaków oraz Żydów w XIX i XX wieku

Ocena:
20/20
Teza: Relacje polsko – żydowskie i w rzeczywistości i literaturze miały różny charakter: przyjazny i wrogi.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca przemyślana i bogata w przykłady. Świadczy o erudycji piszącego.

Odwołując się do wybranych przykładów z literatury i filmu, omów sposoby ukazywania Holocaustu

Ocena:
20/20
Teza: Obraz Holocaustu zmieniał się i zmienia wraz z upływem czasu.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca dojrzała, zawierająca osobiste przemyślenia autora.

Dziecko jako ofiara Holocaustu. Omów problem analizując wybrane przykłady literackie i filmowe

Ocena:
19/20
Teza: Literatura i sztuka stanowią świadectwo makabrycznych zbrodni hitlerowskich wobec dzieci. Śmierć czy ratunek od niej jednakowo wyznaczał tragizm niewinnych, młodych istnień ludzkich.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca, mimo poważnego tematu, dojrzała. Bogata bibliografia pozwala szeroko przedstawić problem dzieci - ofiar Holocaustu. Na wyobraźnię działają zdjęcia dzieci z obozów koncentracyjnych.

Literacki obraz getta i Holocaustu. Przedstaw w wybranych utworach

Ocena:
19/20
Teza: Osoby, które przeżyły pobyt w getcie, nigdy o tym nie zapomną. Doświadczenie to towarzyszy im już do końca życia.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca poprawna. Ukazane są zarówno losy osób, które zginęły w getcie, jak i te, które przeżyły wojenne piekło.

Tragiczna historia minionych wieków w oczach twórców współczesnej kinematografii. Przedstaw na wybranych przez siebie przykładach

Ocena:
19/20
Teza: Holocaust to jedno z najbardziej tragicznych zjawisk XX wieku. Motyw ten odegrał znaczącą rolę w kinematografii ostatnich kilkunastu lat.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca wnikliwie analizuje występowanie motywu Holocaustu w filmie. Ciekawa i uporządkowana praca. Skrótowy ramowy plan pracy.

Losy jednostek w obozach koncentracyjnych. Omów na przykładzie wybranej literatury obozowej

Ocena:
18/20
Teza: Literatura obozowa stanowi do dziś cenny dokument tamtych dni. Jej autorzy nie oskarżają człowieka, który za wszelką cenę stara się przeżyć, lecz system, który doprowadził do powstania obozów.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca w sposób poprawny realizuje temat, przejrzysta, zwięzła i spójna. Właściwie dobrana bibliografia.