Akceptujemy karty:

akceptowalne karty

Payu:

płatności
szybki kontakt
Pogotowie maturalne: Prezentacje maturalne - Motyw kobiety


Zmiana wizerunku kobiety na przestrzeni wieków. Przedstaw odwołując się do literatury i sztuki

Ocena punktowa: 19/20
Liczba stron: 5
Bibliografia: TAK
Ramowy plan: TAK

Multimedia:
brak




Określenie problemu:

W każdej epoce istniały muzy, które popychały poetów do tworzenia dzieł uwielbienia i zachwytu, malarzy do kreślenia portretów i aktów.

Tresc: Pytanie o piękno i ideały towarzyszyło ludzkości od zawsze. Już w starożytnych kulturach kobiety czyniły różne zabiegi, aby poprawić swoją urodę. W dzisiejszych czasach nic się nie zmieniło. Panie w dalszym ciągu szukają sposobów na zmianę swojego wyglądu. Dzisiaj medycyna i technika proponuje kobietom szereg zabiegów polepszających urodę, w miastach roi się od salonów piękności, które oferują, że z każdej kobiety zrobią księżniczkę. Kobiety dążą do ideału, ale tak naprawdę trudno jest go określić. To, co podoba się jednym, dla innych jest obojętne, albo wręcz odpychające. Nie wiadomo również kogo należy uważać za ustanawiającego kanony piękna. W świadomości ludzkiej przyjęło się, że trendy w urodzie i pięknie wyznaczają projektanci i ludzie ze świata mody. Często dopasowują swoje modelki do zaprojektowanych strojów, co wiąże się z odchudzaniem, zmianą fryzury, koloru włosów. Jednak wyznaczniki piękna ustanawiane przez wielkich projektantów często nie spotykają się z aprobatą społeczeństwa.

Dzisiejsza kobieta jest zmuszana przez media i opinię publiczną do nieustannego poprawiania swojego wyglądu. Wystarczy przejść ulicą dużego miasta, żeby zauważyć, że mało która kobieta wychodzi na „świat” bez makijażu, opalenizny z solarium i tipsów. Blada kobieta o naturalnym kolorze skóry to coś na kształt reliktu przeszłości. Taki stan rzeczy ma swoje złe i dobre strony. Oczywiście miło jest patrzeć na zadbane kobiety, które dbają o swoją urodę, jednak wiele kobiet, które nie są w stanie zapewnić sobie seansów w salonie piękności wpada w kompleksy i przestaje się czuć atrakcyjnymi. Na pewnym popularnym portalu internetowym pojawiło się zdjęcie pewnej aktorki, która jest znana ze swojej skromności i naturalnego wyglądu. Pod każdą galerią internauci mogą cytować swoje opinie. Pod zdjęciem tej osoby można było znaleźć następujące cytaty: „blada, nijaka, bez twarzy medialnej, ginąca w tłumie”. I jeden komentarz jakiegoś mężczyzny: „ta kobieta jest piękna bo ma naturalny kolor skóry, włosy nie znające prostownicy i dłonie naturalnych rozmiarów. Bo dziś kobiety są pomarańczowe i mają ręce większe niż facet”. Z tego cytatu wyłania się kanon urody wyznawany przez dzisiejsze kobiety. Opalenizna, włosy poddawane codziennie szeregom zabiegów oraz sztuczne paznokcie. Figura oczywiście szczupła, czasami do przesady. Patrząc na dzisiejsze kobiety można zadać sobie pytanie: ile czasu zajmuje codzienna pielęgnacja przed wyjściem z domu? Podczas obserwacji kobiet nasuwa się smutny wniosek: to, co naturalne przestaje się podobać, jest nieestetyczne.

Kobieca uroda fascynowała malarzy i poetów przez wieki. W każdej epoce istniały muzy, które popychały poetów do tworzenia dzieł uwielbienia i zachwytu, malarzy do kreślenia portretów i aktów. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma brzydkich kobiet. Są takie, które nie pasują do aktualnie obowiązujących kanonów piękna. Wynika to z faktu, że ludzie nigdy nie mieli dokładnie sprecyzowanych poglądów na temat kobiecej urody. Ideały urody znikały równie szybko jak się pojawiały. A istniały już w epoce paleolitu. Wtedy kobieta była przede wszystkim istotą płodną i jej zadaniem było rodzić dzieci. Nic więc dziwnego, że paleolityczne figurki Wenus, lepione z gliny przedstawiają kobietę otyłą o malutkiej główce, obwisłych piersiach i gigantycznym brzuchu opadającym fałdami tłuszczu na łono. W dzisiejszych czasach taka kobieta musiałaby poddać się szeregom operacji plastycznych i zabiegowi odsysania tłuszczu. Paleolityczny ideał miał również uwarunkowania bardzo praktyczne: ludzie prowadzili koczowniczy tryb życia, polowali, przemieszczali się, zimy były srogie. Człowiek potrzebował więc zapasów tłuszczu aby przetrwać największe mrozy i głód. Wraz z rozwojem cywilizacji ten ideał będzie się znacznie zmieniał. Dzisiaj kobieta paleolityczna nie spodobałaby się. Ale tak to już jest, że każda epoka stawia na piedestał swoje kanony piękna.

W dzisiejszych czasach poważnym problemem wielu młodych dziewcząt stała się choroba zwana anoreksją. Dotyka ona kobiety, które wmawiają sobie, że są grube i za wszelką cenę chcą schudnąć, nic nie jedząc. W konsekwencji ich organizmy nie przyjmują pokarmu i wyniszczają się. Ale mało osób zdaje sobie sprawę, że w średniowieczu idealna kobieta ważyła zaledwie 40 kilogramów. Oprócz tego musiała obowiązkowo być blada, mieć blond albo jasnorude włosy i wysokie czoło. Modelowym przykładem takiej średniowiecznej piękności jest kobieta z obrazu Rogiera van der Weydena „Portret damy”. Kobieta na obrazie ma wysokie czoło, jest chuda, blada i ma jasne blond włosy. Dzisiaj blada kobieta nie jest uznawana za piękność. Idealna skóra jest opalona. Latem nie jest to problemem, natomiast zimą kobiety korzystają z solarium, co nie pozostaje bez wpływu na ich zdrowie. Model kobiety czasów średniowiecza jest uwarunkowany również stylem i zasadami epoki. Na pierwszym planie pozostawał Bóg i wiara. Kobiecość nie była ważna, ponieważ przywodziła grzeszne myśli.

W okresie baroku możemy zauważyć kolejną zmianę w określaniu ideałów piękna. Barok to epoka przepychu, zarówno w architekturze i sztuce jak i w stylu życia. Nic więc dziwnego, że dla ludzi tej epoki piękno zawierało się w obrazie flamandzkiego malarza Petera Paula Rubensa „Trzy Gracje”. Obraz przedstawia trzy kobiety o pełnych kształtach z cellulitem na pośladkach i udach. Zamiłowanie dla luksusu i przepychu odbiło się więc na wyglądzie kobiecej sylwetki. Dzisiaj nie do pomyślenia jest fakt, żeby kobieta, która ma tzw. pomarańczową skórkę i fałdki tłuszczu była ideałem. Wiele pań decyduje się nawet na operacje plastyczne i zabiegi, które pozwalają schudnąć. Jednak w epoce Rubensa ideał kobiety nawiązywał do przekonania, że bogactwo i przepych jest piękne.

W kolejnych epokach kobiety zrzuciły trochę kilogramów. Ale dużo czasu minęło zanim nastąpiła epoka chudzielców. W międzyczasie królowały piękności takie jak Marilyn Monroe. Miała blond włosy, niebieskie oczy, kobiece kształty i to coś, co przyciągało mężczyzn. Wielu z nich dzisiaj w XXI wieku nadal uważa ją za ideał piękna.

W dzisiejszych czasach kanony piękna nie są tak jednoznaczne jakby się wydawało. Z jednej strony brytyjska modelka Kate Moss, charakterystycznie szczupła, z drugiej aktorka Monika Belluci, przy Kate wręcz pulchna z dużym biustem i pośladkami. W świecie mody pojawiły się ostatnio głosy sprzeciwu przeciwko wychudzonym modelkom. Opinia publiczna uważa, że zmuszanie modelek do tak drastycznego trybu życia, aby utrzymać przeraźliwie chudą figurę jest niehumanitarne.

Motyw kobiecej urody nie jest zarezerwowany jedynie dla malarstwa. Również w literaturze pojawiają się obrazy kobiet. W epoce renesansu tworzył swoje dzieła Jan Kochanowski. Znany był z tego, że niezbyt przychylnie oceniał kobiety. W jego utworach kobiety to przeważnie dewotki i zrzędliwe panny, od których mężczyźni uciekają jak najdalej. Nieliczne są obrazy kobiet uczciwych, mądrych i statecznych. W cyklu ,,Pieśń Świętojańska o Sobótce’’, w utworze ,,Panna XI’’ poeta z Czarnolasu wychwala zalety i piękno swojej żony. Krytycy spierają się czy Kochanowski naprawdę opisuje swoją żonę czy tez może przedstawia ówczesne kanony piękna. Renesans wychwalał życie ze wszystkimi jego aspektami. Nakazywał radować się każdą chwilą, czerpać garściami z każdego dnia, rozwijać się wszechstronnie. Kobieta idealna charakteryzowała się: delikatną twarzą z ciemnymi oczami, delikatnie zarysowanymi brwiami, długim i pociągłym nosem, długą szyją i kształtnym biustem. Jednym słowem harmonia charakterystyczna dla epoki, która przecież tak wiele czerpała z klasycznych ideałów antyku. Zachwycano się kobiecą subtelnością, delikatnością i wrażliwością. Dziś twarze kobiet zatracają swoją pierwotną delikatność i naturalność. Ukryte pod pancerzem makijażu skrywają tak zwane niedoskonałości urody. Często kobieta bez makijażu wygląda na zupełnie niepodobną do siebie. Portale internetowe aż kipią od zdjęć modelek, aktorek, piosenkarek bez makijażu. Często są krzywdzące i bazują na chęci pokazania ludzkich słabości, niedoskonałości ale niestety pokazują prawdę. Dzisiejsze czasy mają jedną ważną cechę: są sztuczne i nieprawdziwe. Każde zdjęcie można obrobić, poprawić. Każdą kobietę można za pomocą trików makijażu ucharakteryzować na boginię. Obrazy, które pokazuje nam telewizja, prasa i Internet są przerysowane i ulepszone.

Po harmonijnej epoce renesansu przyszedł czas baroku. Odrzucił założenia i zasady poprzedniej epoki. Kobieta baroku nie jest wrażliwa i delikatna, ale zimna, zmienna jak lód i niestateczna. Na barkowych obrazach jest naga, niezbyt urodziwa i ma obfite kształty. Tak jak na wspomnianym już wcześniej obrazie Rubensa. Literatura nie odbiegała od sztuki w ukazywaniu kobiecego oblicza tamtych czasów. Kobieta nie jest już obiektem westchnień i zachwytu lecz cielesnej, fizycznej fascynacji. Prowokuje i kusi swoim krągłym ciałem. Jest zmienna, nieobliczalna i oschła. Uwielbia hulaszczy tryb życia i całonocne zabawy. Obraz kobiety barokowej odnajdziemy w utworze Jana Andrzeja Morsztyna ,,Niestatek’’. Na sposób nieco złośliwy, nieco żartobliwy próbuje nam udowodnić, że prędzej wiatr się do worka złapie, niż któraś kobieta będzie stateczna. Zaskakująco przedstawia również zmiany w kobiecym wyglądzie spowodowane chwilą, aktualną sytuacją. Kiedy panuje zgoda niewiasta jest spokojna, piękna i wzbudza pożądanie. W momencie kłótni przemienia się w istnego upiora i odstrasza każdego mężczyznę. Ważny jest fakt, ze poeta mówi jedynie o wyglądzie kobiety, nie biorąc pod uwagę stanów emocjonalnych. Barok odrzucał harmonię, która zdaje się być utopią, czymś zgoła nieosiągalnym. Pokazywał często prawdziwe życie, jego aspekty cielesne, fizjologiczne, naturalne. Dlatego też artyści nie dokonywali korekty obrazów kobiet, a w literaturze ukazywali przykrą prawdę. Tendencją dzisiejszych czasów jest nieustanne polepszanie wszystkiego co się da, również urody. Maskowanie nadwagi, niedoskonałości. Odrzucanie prawdy o naszym wyglądzie i cielesności, która przecież nie musi być doskonała.

Kiedyś kobiety zachwycały swoją naturalnością i cechami, które dzisiaj uznawane są za niedoskonałości. Krągłymi czyli typowymi przecież dla płci pięknej kształtami, jasną cerą, rumieńcami na twarzy, witalnością i zdrowym wyglądem. Taką kobietę wykreował Stanisław Reymont w swoim utworze „Chłopi”. Stworzył postać Jagny, młodej, zdrowej, wiejskiej dziewczyny o charakterystycznej urodzie, która przysparzała jej tyle dobrego, co i złego. Jagna była obiektem westchnień niejednego mieszkańca Lipiec, a jednocześnie powodem zdenerwowania i niepokoju niejednej żony, matki i dziewczyny. Powód był prosty. Jagna nie była uwikłana w zasady i konwenanse. Postępowała w życiu tak, jak podpowiadało jej serce i potrzeba miłości. Nie zastanawiała się nad konsekwencjami swojego postępowania. Jej wygląd odzwierciedlał jej charakter. Pewna siebie, swojej urody łatwo zdobywała serca mężczyzn. Miała artystyczną duszę, potrafiła świetnie dobierać stroje, żeby wyglądać na jeszcze bardziej atrakcyjną. Do dzisiaj istnieje pojęcie: wiejska uroda, które oczywiście nie jest powodem do żadnego wstydu. Taka uroda odznacza się świeżością, zdrowiem, rumianymi policzkami, skórą opaloną od słońca i zaokrąglonymi kształtami. Z takim wyglądem kojarzą się dziewczyny mieszkające na wsi. Mieszkanki miast często były i są kojarzone z bladym, anemicznym wyglądem. Różnice powoli się jednak zacierają. Związane jest to z migracją i emancypacją młodych kobiet. Reymontowska Jagna pozostanie symbolem zdrowej, krzepkiej urody wiejskiej dziewczyny. Pozostanie również symbolem odwiecznej zasady: kobieta, która jest piękna i atrakcyjna nie jest lubiana przez inne kobiety, które obawiają się groźnej rywalki. Jagna była świadoma swojej urody i to czyniło ją jeszcze bardziej atrakcyjną dla mężczyzn. Również dziś kobiety, które są pewne siebie i swoich walorów łatwiej zdobywają serca mężczyzn.

W dzisiejszych czasach prowadzone są różnorodne badania, które mają dać odpowiedź na pytanie: co mężczyznom podoba się w kobietach? Okazuje się, że to nie wygląd jest najważniejszy. Wśród wielu czynników mężczyźni wyliczają: sposób chodzenia, mówienia, poprawiania włosów, inteligencję, która jak się okazuje też może być pociągająca. Dzisiejsza kobieta jest bardziej samodzielna, wyemancypowana, sama na siebie zarabia, często jest singielką, która sama decyduje o swoim życiu. Nie musi już czekać aż któryś mężczyzna jej się oświadczy, może robić karierę, rozwijać się zawodowo. Oprócz modelu kobiety- nastolatki z opalenizną z solarium i tipsami możemy wyróżnić kobietę – bizneswoman, doskonalę wykształconą, znającą języki. Ubrana elegancko, w garnitur przeznaczony do tej pory jedynie dla mężczyzny, w ręku aktówka i laptop. Spieszy się gdzieś, biegnie ze spotkania na spotkanie, w biegu rozmawia przez telefon.

Każda epoka ma swój własny styl, kanony piękna, zasady, przekonania i poglądy, uwarunkowane aktualną sytuacją. Paleolityczna Wenus była piękna w swojej płodności. Kobieta średniowieczna miała być przeraźliwie chuda i blada. Renesansowa dama powinna zachwycać harmonią i delikatnością, a barokowa pani obfitymi kształtami. Nie ma jednego wzoru, zasady na piękno. Dzisiaj nie podobałaby się żadna z zaprezentowanych kobiet. Wenus wysłano by na zabieg odsysania tłuszczu, kobietę średniowieczną do solarium, renesansową damę do salonu makijażu, a barokową obfitość na fitness i do dietetyka.