Akceptujemy karty:

akceptowalne karty

Payu:

płatności
szybki kontakt
Pogotowie maturalne: Prezentacje maturalne - Motyw dziecka


Obraz dziecka w literaturze polskiej. Omów na wybranych przykładach

Ocena punktowa: 20/20
Liczba stron: 6
Bibliografia: TAK
Ramowy plan: TAK

Multimedia:
brak




Określenie problemu:

Literatura polska obok naiwnych dzieci przedstawia dojrzałe kreacje małych bohaterów.

Tresc: Postaci dziecięce, które przedstawię to nie naiwne, beztroskie i głupiutkie istoty, jakże często występujące w literaturze skierowanej do najmłodszych, ale pełnowartościowe, myślące, niezależne osobowości. Pisarze, jako przedstawiciele wielkiej rodziny intelektualistów, są zgodni w tej jednej kwestii – dziecku należy się szacunek i miłość, ponieważ to dzieci są nadzieją tego świata. Także pisarze polscy często odwoływali się do motywu dziecka, szczególnie w epoce pozytywizmu zwracając uwagę na ich krzywdę i cierpienie. Podobne stanowisko przyjął Jan Paweł II, który twierdził, że dziecko jest istotą niezwykle ważną i że od dzieci i młodzieży zależy los świata, gdyż to właśnie oni kiedyś będą kształtować przyszłość. Przyjrzyjmy się zatem bliżej, jak wybrani przeze mnie pisarze starają się udowodnić ten pogląd.

Pierwszym literackim obrazem dziecka, jaki przedstawię, jest Urszulka Kochanowska. Jej ojciec, Jan, opisuje przedwcześnie zmarłą dziewczynkę w „Trenach”. Cały cykl zawiera dziewiętnaście utworów, jednak postać ukochanego dziecka najpełniej występuje w trenie siódmym i dwunastym. „Tren VII” to prawdziwe arcydzieło poetyckie. Zaczyna się on apostrofą i wstępem dotyczącym - bezużytecznych już - ubiorów córki, które przynoszą jedynie żal oglądającemu je podmiotowi. Przywołując obraz córki, zrozpaczony ojciec używa zdrobnień, co świadczy o jego pieszczotliwym nastawieniu do zmarłej. Kolejna część wiersza mówi o tym, co stało się z Urszulką - zasnęła ona: „snem żelaznym, twardym, nieprzespanym”. Dziewczynka umarła. Na nic zdadzą już się jej podarunki matki - sukienka czy wstążeczki. Rozpacz podmiotu lirycznego wzmocniona jest przez jego skargę, że dziewczynka nie została zaprowadzona do łoża małżeńskiego - symbolizującego dorosłość - lecz łoża śmierci. Tren dwunasty nieco różni się od siódmego, nadal widzimy w nim jednak ojca rozpaczającego po stracie najukochańszej córki. Kochanowski wyraźnie idealizuje w nim córeczkę. Była ona: „ochędożna, posłuszna, karna, nie pieszczona, potrafiła śpiewać, rymować…” Można by wyliczać bez końca. Ojciec porównuje swe dziecko do kłosa, który umarł, nie doczekawszy żniw.

Jan Kochanowski i Urszula reprezentują postawę, która bardzo często pojawia się obecnie. Ojciec jest gotowy zrobić wszystko dla ukochanego dziecka. Dziewczynka występuje jako bohater tragiczny - obdarzona licznymi talentami, zmarła przedwcześnie, przysparzając bólu ojcu. „Treny”, poemat epicedialny, czyli żale pośmiertne, są według mnie arcydziełem literatury. Przejmująco nakreślają obraz zmarłego dziecka oraz wyrażają ogromny żal ojca.

Motyw dziecka dość często występował także w romantyzmie. Dzieci zaliczane były w tej epoce do osób „widzących”, wraz z szaleńcami i poetami. Były one wrażliwsze i wolne od racjonalnego myślenia dorosłych, dlatego też mogły zobaczyć zjawiska paranormalne. Dzieci - wg romantyków - myślały sercem. Z tego też względu były one stawiane wyżej, niż dorośli. Dzieciństwo kojarzyło się też romantykom z czasem „sielskim, anielskim” - wolnym od trosk o Polskę, zawodów miłosnych i pokoleniowych dramatów. Takie sielskie, wolne od trosk dzieciństwo przeżyli Rózia i Józio. Bohaterowie II części „Dziadów” to duchy lekkie. Słodkie aniołki, mimo czystej duszy, nie mogą się dostać do nieba. Ich życie było bowiem wolne od cierpień, a przecież:
„Kto nie doznał goryczy ni razu
Ten nie dozna słodyczy w niebie.”
Aby z czyśćca dostać się do nieba, dzieci proszą o ziarnko goryczy - symbol cierpienia. Wykorzystując motyw dziecka, Mickiewicz nie tylko utrwalił stereotyp beztroskiego dzieciństwa, ale i wyjaśnił, że cierpienie jest nieodłącznym elementem ludzkiego losu.

Także w pozytywizmie chętnie eksploatowano literacko motyw dziecka. Malców przedstawiano głównie jako istoty biedne, chore, zwykle sieroty, bez szansy na lepszy los. Autorzy wydobywali te pierwiastki psychiki dziecięcej, które dowodzą jego wysokiej wartości etycznej i heroizmu, pracowitości, uporu i uzdolnień. W losach bezbronnych dzieci najostrzej odzwierciedla się zło współczesności. Dziecięca ufność i uczucie ponoszą porażkę w zetknięciu z bezwzględnością świata dorosłych, a pragnienia nie mogą się zrealizować, prowadząc do śmierci małych bohaterów. Taki los spotkał główną postać noweli Sienkiewicza „Janko Muzykant” - opowiadającej o utalentowanym, ale biednym chłopcu, który nie miał możliwości zdobycia wykształcenia i zawodu. Narażony na ciągłe upokorzenia i cierpienie, walczył z przeciwnościami świata. Jego matka była biedną komornicą i sama musiała pracować na utrzymanie domu, dlatego też malec był bardzo zaniedbany „chudy był zawsze i opalony, z brzuchem wydętym, a zapadłymi policzkami”. Ich trudna sytuacja finansowa sprawiła, że ludzie ci nie mieli czasem co jeść i czym napalić w piecu „W zimie siadywał za piecem i popłakiwał cicho z zimna, a czasem z głodu, gdy matula nie miała co włożyć ani do pieca ani do garnka”. Janek nie odczuwał miłości matczynej „Kobieta, może tam go i kochała po swojemu, ale biła dość często i zwykle nazywała odmieńcem”. Matka Janka, chociaż przebywała z chłopcem codziennie, nie zauważyła, że jej syn został obdarzony przez los talentem muzycznym i posiada ogromne zdolności, które mogły mu pomóc w życiu osiągnąć pozycję i zdobyć pieniądze. Niestety jednak stały się one przyczyną jego śmierci. Chłopca przyłapano na próbie dotknięcia skrzypiec we dworze, osądzono przez wójta i ukarano „Niech go tam weźmie stójka, niech mu da rózgą, żeby na drugi raz nie kradł”. Na skutek pobicia malec zmarł.

W noweli tej Sienkiewicz wyraził swoją głęboką sympatię dla dziecka oraz współczucie dla słabszych, upośledzonych społecznie i ubogich ludzi. Zwrócił uwagę na aktualny w II połowie XIX wieku problem zaniedbywania dzieci i bardzo realistycznie przedstawił w swym utworze bezbronne, osamotnione w swym nieszczęściu dziecko. Los Janka w dzisiejszym świecie, ceniącym sobie indywidualność i talent, byłby zapewne skrajnie inny.

Podobny problem utalentowanego dziecka pojawia się w noweli Prusa „Antek”. Tu również wybitnie uzdolnione dziecko nie może odnaleźć się w roli wiejskiego parobka. Później zajął się pasaniem świń, ale nie bardzo mu to wychodziło, gdyż zaciekawił go wiatrak, który wyłaniał się zza horyzontu. „Od tej pory - od wschodu do zachodu słońca - strugał on patyki i układał je na krzyż. Potem wystrugał sobie kolumnę; próbował, obciosywał, ustawiał, aż nareszcie wybudował mały wiatraczek, który na wietrze obracał mu się tak jak tamten za Wisłą. Cóż to była za radość! Teraz brakowało Antkowi tylko żony, żeby mógł ją bić, i już byłby z niego prawdziwy młynarz!” Jego talent rzeźbiarski nie jest w cenie u prostych ludzi. Antek staje się szybko odmieńcem poprzez swoje wyjątkowe zdolności: zbyt szybko uczy się tego, co innym sprawia trudność, zbyt trudno przychodzi mu wykonywanie poleceń, które gwarantują pełny brzuch na wsi. Mały artysta musi ponieść za to karę i przy pierwszej nadarzającej się okazji opuścić wioskę. Jako Inny zostaje wykluczony ze społeczności. Tym, co łączy obie te nowele jest nie tylko krzywda wiejskiego dziecka, tak często z chęcią opisywana przez pozytywistów, ale również ponadczasowy motyw Innego, Obcego. Antek i Janek to artyści, dzieci o wybitnych zdolnościach, dzieci „które wiedzą więcej”. To właśnie zdaje się być przyczyną ich nieszczęść. Niechęć dorosłych do wnikania w świat dziecka, odrzucenie tego świata jako czegoś irracjonalnego, niezrozumiałego dla dorosłego człowieka, jako czegoś wręcz groźnego w swym absurdzie pojawia się w literaturze bardzo często. Wszak artyści często przedstawiani są jako „duże dzieci”, a literatura jako dziedzina sztuki również tym „dużym dzieciom” wiele zawdzięcza.

Bohaterami „Katarynki” Prusa są sąsiedzi: Pan Tomasz i niewidoma dziewczynka. Wśród wielu opowieści, w których dzieci były niesprawiedliwie traktowane przez dorosłych i niesprawiedliwie pokrzywdzone przez los, pojawia się postać Pana Tomasza, człowieka o wrażliwym i czułym sercu, który choć trochę próbuje pomóc niewidomej sąsiadce. Tomasz, jest mecenasem, człowiekiem bogatym i lubiącym sztukę, ale samotnym. Nienawidził kataryniarzy i melodii katarynek do tego stopnie, że płacił stróżom za przepędzenie ich z okolicy domu. Niewidoma, ośmioletnia dziewczynka mieszka naprzeciwko mecenasa wraz z matką i jej koleżanką. Szybko przykuwa uwagę adwokata nietypowym zachowaniem. Pan Tomasz z początku nie zauważa, że dziewczyna nie widzi: „Dziewczynka zwykle siedziała przy oknie. Było to dziecko z ciemnymi włosami i ładną twarzyczką, ale blade i jakieś nieruchawe. Czasami dziewczynka za pomocą dwu drutów wiązała pasek z bawełnianych nici. Niekiedy bawiła się lalką, którą ubierała i rozbierała powoli, jakby z trudnością. Czasami nie robiła nic, tylko siedząc w oknie przysłuchiwała się czemuś.” Dopiero, kiedy niewidoma bez mrużenia oczu spojrzała w słońce wrażliwy sąsiad domyśla się jakie nieszczęście ją spotkało. Dziewczynka straciła wzrok w wieku sześciu lat na skutek tajemniczej choroby. Pewnego dnia, zajęty przygotowaniami do rozprawy, nie zauważa kiedy na podwórzu pojawia się kataryniarz. Przed wściekłym atakiem na grajka powstrzymuje do radość dziewczynki, która tańczył do melodii jaką grała katarynka. Mimo wstrętu do takiej muzyki zaczyna opłacać stróżów, aby spraszali kataryniarzy przed dom. Sprawia tym wiele radości lokatorce.

W „Katarynce” dziecko nie jest osobą nieszczęśliwą. Choć traci wzrok, co ogranicza jej możliwości poznawania świata, nie użala się nad sobą, nie rezygnuje z życia, ale dalej odkrywa i poznaje je za pomocą zmysłów, które jej pozostały. Jej postawa urzeka Tomasza i sprawia, że jego absurdalna nienawiść do kataryniarzy zostaje poskromiona. Prus w swojej noweli ukazuje, że nawet dzieci niezamożne i skrzywdzone przez los mogą być radosne i szczęśliwe, a także pokazuje jak niewiele musi uczynić człowiek dorosły, aby uszczęśliwić takie dziecko. Pan Tomasz idzie dalej w swojej dobroci, szuka okulistów, którzy pomogą dziewczynce odzyskać wzrok.

Książką mówiącą o wyrządzonej dziecku krzywdzie jest „Dobra pani” Elizy Orzeszkowej. Sam tytuł ironicznie i dwuznacznie charakteryzuje panią Ewelinę Krzycką. Była ona bowiem bogatą dziedziczką, która pragnęła pomagać innym. Przygarnęła do siebie sierotę Helcię, biedną, pięcioletnią dziewczynkę. Jej uwagę zwróciła niezwykła uroda Helci. Przez kilka lat pani Ewelina opiekowała się nią i darzyła wielką miłością. Dawała jej wszystko to, czego mała zapragnęła, przyodziała ją w eleganckie, dla innych wręcz dziwne ubrania, np. sukienkę z puchu łabędziego. Helcia miała pełno zabawek, słodyczy, wszystkiego pod dostatkiem. Jednakże, kiedy dziewczynka trochę wyrosła, pani Ewelina stwierdziła, że zbytnio ją rozpieściła. Przestała się nią powoli zajmować, aż w końcu całkowicie odrzuciła, bo dziewczyna dodatkowo, jej zdaniem, zbrzydła. Miejsce Helci zajął włoski muzyk, który poruszył serce „dobrej pani”. Kobieta zapragnęła wyjechać za granicę, a Helcia musiała wrócić tam, skąd przyszła, czyli do ubóstwa.

Dzięki bajce opowiedzianej dziewczynce przez służącą „dobrej pani” zauważamy, że sytuacja z Helcią nie była ewenementem, podobne rzeczy zdarzały się już wcześniej, m. in. samą służącą Ewelina kiedyś przygarnęła, a później odrzuciła. Zachowanie kobiety, czy byłoby pierwszorazowe, czy też nie, jest toposem odwróconym. Zwykle bowiem to dziecko nie jest rozsądne, nie jest w stanie podejmować odpowiedzialnych, życiowych decyzji. Próbuje wielu zajęć, poznaje życie, jeśli coś mu się nie podoba, po prostu przestaje się tym interesować. Tak samo zachowała się pani Ewelina. Można przyrównać ją do dziecka, które bierze zabawki, bawi się nimi, a kiedy się mu znudzą – rzuca je w kąt. Niestety, „dobra pani” nie potraktowała tak zabawki, ale małą dziewczynkę, człowieka.

Sama Helcia początkowo była zdziwiona zwyczajami i bogactwem w domu paniE weliny, jednak szybko znalazła tam swoje miejsce. Pokochała opiekunkę, obdarzyła ją ogromnym uczuciem, traktowała jak matkę. Wiedziała też, że wszystko jej wolno, bo o co poprosiła – dostawała, z jej wybryków pani Ewelina śmiała się i zaraz ją całowała. Dziewczynka czuła się jak w raju. Kiedy dorastała, przestała się podobać pani Ewelinie, a sama nie mogła tego zrozumieć, jak również tego, że opiekunka odtrącała ją, twierdząc, że jest złośnicą. Kluczowe dla ukazania cierpienia dziecka są ostatnie sceny książki, kiedy to dziewczyna nie potrafi odnaleźć się w biednym domu swojej rodziny, gdzie nikt nie jest ubrany, jak ona, gdzie jest zimno, ciemno, a na obiad jada się wciąż to samo danie. Śmieją się z niej inne dzieci – domownicy, wytykając jej to, jak wygląda, co ma, jak się zachowuje, że ciągle tylko się czesze. Helcia cierpi również dlatego, że tęskni za Eweliną, za wspólnie spędzonymi chwilami. Jej uczucie jest tak silne, że wymyka się z domu, wędruje pod pałac byłej opiekunki, w którym jest tylko stróż. Uświadamia sobie wtedy swoją samotność i odrzucenie, zasypia w gorączce na zimnym dworze w przemoczonych ubraniach. Utwór Orzeszkowej ma charakter uniwersalny, ponadczasowy. Pokazuje krzywdę dziecka spowodowaną błędem dorosłego, nieodpowiedniego zachowania, jak i wychowania.

Zupełnie inny cel przyświecał Witold Gombrowicz, który w „Ferdydurke” ogłosił wielki powrót do dzieciństwa. Przedstawił bunt wobec świata, wynikający z pragnienia posiadania własnej tożsamości. Bohaterami utworu są uczniowie gimnazjum oraz trzydziestoletni Józio, człowiek dorosły, aczkolwiek dzieckiem podszyty. Chłopcy zmagają się z formą, czyli wszystkim tym, co zostało człowiekowi narzucone i za pomocą czego człowiek kontaktuje się z innymi ludźmi, czyli: gesty, sposób bycia, przyjęte stereotypy. Józio z chłopcami chcą udowodnić, iż kultura i inni ludzie nie wymuszają na nich określenia swojej roli. W końcu zmęczeni ciągłą walkę o własną tożsamość, stwierdzają, iż od formy nie da się uciec, ale można się zdystansować, co pomaga zachować trochę własnej twórczości. Gombrowicz stworzył dziecięcego bohatera, jako zbuntowane dziecko. Posłużył się przy tym używaniem wulgaryzmów, przemocy fizycznej i czasami autoagresji. Celem tego było wyeksponowanie zła świata, wzbudzenie silniejszych emocji u odbiorcy, jak również próba wniknięcia w psychikę dziecka i przedstawienia jego sposobu myślenia. Dziecko stało się u Gombrowicza antidotum na zło świata. Wielu autorów przedstawia dziecięcych bohaterów jako istotki bezbronne, słabe i budzące współczucie. Służą temu zabiegi takie jak: ukazywanie prostego rozumienia świata z perspektywy dziecka, podkreślenie kruchości i „małości” wobec ogromu świata, eksponowanie szczegółów budzących wzruszenie i kojarzonych z dziecinnością: zabawek, małych rączek czy nóżek Gombrowicz odciął się od takiej kreacji. „Nakazując” dorosłemu Józefowi, by stał się Józiem stanął na pozycji gloryfikującej dzieciństwo, jako czas, w którym kształtują się najważniejsze postawy i cały światopogląd człowieka. Dziecko kojarzy nam się z niewinnością i beztroską, wynikającą z braku doświadczeń. Niedorosły człowiek jest w dużym stopniu uzależniony od otoczenia. Świat może budzić jego przerażenie, a dziecko jako istota bezbronna często doznaje krzywd. Ale dziecko, przypomina Gombrowicz, to także spontaniczność, energia, chęć poznawania świata- stąd mały buntownik. Bunt przeciwko złu, tkwiącemu w świecie, bunt jako sposób budowania własnej tożsamości.

Mali bohaterowie często pojawiają się na kartach literatury polskiej. Ich obecność służy zazwyczaj ukazaniu istotnych problemów lub prawd uniwersalnych. „Treny” są całkowicie poświęcone małej Urszulce, jej zaletom i rozpaczy ojca po niesprawiedliwej śmierci. Mickiewicz udowadnia, że cierpienie jest nieodłącznym elementem świata i nie może ominąć nawet niewinnych dzieci. Motyw dziecka często wykorzystywany jest dla zwrócenia uwagi opinii publicznej na nieprawidłowości rządzące światem a odbijające się najbardziej na dzieciach. Czy to w epoce pozytywizmu (dziecko niepełnoprawnym członkiem społeczeństwa i rodziny), czy w dwudziestoleciu międzywojennym u Gombrowicza (pojawia się motyw „urobienia” dziecka na własne podobieństwo) mały bohater prosi o uwagę dorosłych. Mimo tak wielkich różnic w kreacji poszczególnych dziecięcych bohaterów, wszystkie przedstawione postacie są wdzięczne. Dzięki temu wzbudzają zainteresowanie, a czasem współczucie czytelników.