Holocaust w literaturze i filmie. Przedstaw zjawisko, odwołując się do wybranych przykładów.
Pogotowie maturalne: Motywy literackie - Motyw Holocaustu


Holocaust w literaturze i filmie. Przedstaw zjawisko, odwołując się do wybranych przykładów.

„Ostateczne zakończenie kwestii żydowskiej” – tak Niemcy nazywali swój projekt całkowitej zagłady Żydów. Wypełniali go w różny sposób – od masowych mordów w obozach koncentracyjnych po indywidualne egzekucje. Działali wytrwale, systematycznie i skutecznie. Literatura i film są nieśmiertelnymi świadkami tamtych wydarzeń i kroniką pamięci. Słownikowa definicja holokaustu podaje, że oznacza on „całopalenie” i dotyczy dokonanej przez hitlerowców zagłady Żydów w czasie II wojny światowej. Shoah natomiast to zagłada, która związana jest z holokaustem. Za tymi pojęciami kryje się wielki dramat człowieczeństwa – odbieranie godności, skazywanie na śmierć, terror, przemoc i całkowite ubezwłasnowolnienie. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tego ogromu zła, cierpienia i poniżenia spowodowanego głównie głodem i strachem przed nieuchronną śmiercią. Literatura powojenna poświęciła wiele stron na opisanie tej tematyki. Również reżyserzy chcieli odzwierciedlić obrazy holokaustu i sytuacji człowieka w swoich filmach. Ja, w swojej prezentacji, postaram się przedstawić różne sposoby ukazywania holokaustu w literaturze i filmie.
Holokaust odebrał życie, szczęście i godność wielu niewinnym ludziom. Ich losy są wstrząsające i trudno o nich mówić bez drżenia w głosie. Szczególnie poruszające i szokujące są relacje dzieci holokaustu oraz dzieła, które opisują los tych dzieci, którym okrutna machina wojny odebrała najpiękniejsze beztroskie lata dzieciństwa. Niezwykle obrazowym utworem, którego autor przedstawił całkiem inne, nowe spojrzenie na tragedię, zło i bezsilność są Ballady i romanse W. Broniewskiego. Bohaterką jego wiersza jest Ryfka - 13 letnia żydowska dziewczynka, którą porównał do mickiewiczowskiej Karusi. Ryfka straciła rodziców i nie mogła się z tym pogodzić. Dziewczynka po ich stracie błąkała się naga po gruzach zniszczonego miasta. Gdy dostała bułkę, stwierdziła, że zaniesie ją umarłym. Dla 13-letniego dziecka rzeczywistość okazała się zbyt okrutna, by mogła ją pojąć. Ryfka nie była w stanie pogodzić się z tym, że jej rodzice nie żyją i sama będzie musiała sobie radzić. Jej zachowanie świadczy o obłąkaniu związanym z efektem życiowych doświadczeń. Wspominała: „Mama pod gruzami, tata w Majdanku”. Za chwilę „śmiała się, zakręcała i znikała”. Dziewczynka była bardzo osamotniona, jednak cały czas udawała, bądź starała się sobie wyobrazić, że ma do kogo pójść, że jej rodzice nadal żyją, są w pobliżu i będą się nią opiekowali. To ich śmierć doprowadziła dziecko do załamania, obłąkania i szaleństwa. Przemoc, okrucieństwo i zabójstwa odbiły również trwałe ślady w psychice tych dzieci, które zdołały uniknąć śmierci. Doskonałym tego przykładem są bohaterowie opowiadania Dorośli i dzieci w Oświęcimiu, które bawiły się w „palenie Żydów”. Wszystkie dzieci ukazane w opowiadaniu wiedziały, że mają umrzeć. Te, które były mniejsze, wybierano do uduszenia w komorach gazowych. Selekcji dokonywano w ten sposób, że dzieci przechodziły pod prętem zawieszonym na wysokości metra i dwudziestu centymetrów. Świadome tego, co ich czeka, przechodząc pod prętem stawały na palcach i prostowały się, aby zaczepić o niego głową i ocalić własne życie. Dzieci, które wiedziały, że czekają na uduszenie uciekały, chowały się bezskutecznie po obozie, wszędzie słychać było płacz i wołanie o ratunek: „My nie chcemy do gazu! My chcemy żyć!”.
Dzieci z powieści Dymy nad Birkenau bardzo energicznie pracowały przy likwidacji getta. Nie unikały pracy, codziennie prosiły blokowego, aby zabrał ich do całodziennej pracy, ponieważ wiedziały, że dzięki temu dostaną dodatkowy posiłek, który zdobywały dla nich kobiety. Chłopcy pracowali bardzo ciężko, własnoręcznie ciągnęli i pchali wielkie, pełne wozy. Podczas zimy okropnie marzli, a niedola i ciężki los „wyżłobiła w ich rysach ślad zmęczenia, przygnębienia, starości niemal”. Dzieci, które opisuje S. Szmaglewska o nic nie prosiły, cierpiały w samotności, ukrywały swoje dolegliwości oraz unikały spojrzeń dorosłych. Najmłodszy z nich miał 6 lat. Nawet w tak trudnych obozowych warunkach dzieci potrafiły ze sobą współpracować, pomagać sobie wzajemnie i troszczyć się o siebie. Starsi chłopcy dbali o młodszego sześciolatka, opiekowali się nim i zawsze pilnowali, aby dostał zupę. Wszyscy niosąc ze sobą doświadczenia z powstania warszawskiego uczyli się życia obozowego. Odebrano im dzieciństwo, beztroskę i marzenia.
Brutalny los dziecka żydowskiego dyskryminowanego przez inne dzieci i dorosłych opisał J. Kosiński w Malowanym ptaku. Bohaterem jest sześcioletni żydowski chłopiec. W pierwszych tygodniach II wojny światowej rodzice wysłali go do odległej wioski, aby tam „znalazł bezpieczne schronienie”. Nie dało się jednak niczego zaplanować w panującym chaosie wojny. Rodzice stracili kontakt z mężczyzną, który wywiózł ich syna, a kobieta, która wzięła go do siebie umarła. Od tego momentu dziecko było skazane samo na siebie, wędrowało z miejsca na miejsce doznając wciąż nowych rozczarowań i upokorzeń. Chłopiec we wsiach spędził 4 lata, gdzie uważano go za przybłędę, Cygana lub Żyda, a udzielanie mu schronienia narażało innych na najsroższe kary ze strony Niemców. Na swojej drodze spotykał bardzo różnych ludzi – starą i zgarbioną Martę, która przypominała mu „całkowicie przegniłą zielonoszarą purchawkę”, znachorkę Mądrą Olgę, która cieszyła się szacunkiem i która wykupiła go uświadamiając później, że jest we władaniu złego ducha, młynarza Zazdrośnika, który ciągle podejrzewał żonę o zdradę i bił ją, Lecha – hodowcę ptaków, Głupią Ludmiłę, którą zabiły zazdrosne o mężów kobiety, czy cieślę, który bał się, że chłopiec swoimi czarnymi włosami ściągnie na jego zagrodę pioruny. To Olga powiedziała mu, jak przetrwać bez ludzkiej pomocy, Lech zapoznał go z ptakami, a cieśla w czasie burzy obciążał go petami i uprzężą i wywoził z dala od swojej chaty. Poznał zabobony, zobaczył brutalne i okrutne realia ówczesnego świata, z którym musiał się zetknąć. Pomimo wszystko chłopcu udawało się przeżyć kolejny dzień, znajdywał miejsca do spania i coś do zjedzenia. To zaspakajanie minimum potrzeb nie wystarczyło, aby jego psychika nie została zmieniona. Ciągłe bicie, rzucanie kamieniami, krowim łajnem, spleśniałymi kartoflami, kłucie ostrym szpikulcem, kopanie, bicie, szczucie psami, czy katowanie na zawsze zmieniły jego osobowość i doprowadziły do moralnego wypaczenia. Był świadkiem jak młynarz wydłubywał łyżeczką oczy parobkowi, ponieważ podejrzewał go o romans z żoną, Ewka uczyła go współżycia seksualnego, a kiedy został skopany i wycieńczonego wrzucono go do klatki na króliki sam poddał się kazirodczym i zoofilnym praktykom. Początkowo szukał ukojenia i ucieczki w modlitwie, wierzył, że Bóg mu pomoże, ale z czasem doświadczania kolejnych okrucieństw, np. wrzucenie w odchody ludzkie za upuszczenie mszału, zaczął wątpić, czy Bóg w ogóle istnieje, aż w końcu chłopiec doszedł do wniosku, że tak naprawdę, jest sam na świecie i nie może liczyć na nikogo. Bohater miał również chwile, w których chciał się przyłączyć do tych, którzy robili źle. Gdy Ewka zdradzała go z kozłem, chciał „przyłączyć się do tych, którym pomaga Szatan”. Zdarzyło się również, że sam z bezsensownych przyczyn, albo w samoobronie zabił. W końcu chłopiec trafił do powojennego sierocińca, gdzie nie potrafił żyć bez okrucieństwa, brutalności, podpalania się, czy zabójstw. Główny bohater po powrocie do rodziców zauważył, że pasuje mu czas wojny, chaosu, rozpadu moralnego, po czym wymknął się nocą do ludzi ciemności. Cała książka jest wielkim zapisem mroków wojny widzianym oczyma dziecka, które musiało dostosować się do panujących realiów, aby przetrwać. Po wojnie okazało się, że takich malowanych ptaków w postaci dzieci było dużo więcej, dzieci, które przesiąknięte zostały złem, wyniszczone moralnie, które nie potrafiły odnaleźć się w późniejszym świecie. Tak było z dziewczynką w czerwonym płaszczyku, bohaterką utworu R. Ligockiej, która dzieciństwo spędziła w krakowskim getcie, a później w „życzliwych” domach, a po wojnie poszukiwała sensu życia i walczyła o normalność. Bohaterka wraz z rodzicami doświadczyła tragedii holokaustu. Widziała śmierć, prześladowania, tysiące trupów, krew, ludzką tragedię. Często chorowała, brakowało jej ciepła i normalności. Ne znała smaku czekolady, nie wiedziała, czym jest beztroska i pragnęła lepić kulki ze śniegu i rzucać nimi wraz z innymi dziećmi. Będąc już starszą twierdziła, że została oszukana przez życie, że ono z niej zakpiło. Wraz z matką wydostała się z krakowskiego getta i ukrywała w jednym z krakowskich mieszkań. Roma musiała nauczyć się swojego nowego nazwiska, przemalować włosy na blond, ukrywać się, uczyć się żyć w trudnych czasach. Obie przetrwały, ale trauma tamtych lat pozostała w Romie przez długie lata.
Inne wyobrażenie rzeczywistości miał kolejny bohater dziecięcy, pięcioletni Giosue, tym razem ukazany w filmie Życie jest piękne. Wraz z ojcem Żydem trafili do obozu koncentracyjnego. Ojciec, aby uchronić syna przed realiami wojny, wymyślił grę. Jej zasady dostosował do obozowej rzeczywistości, szarej i jałowej w porównaniu z barwnością miasteczka, z którego przybyli. Chłopiec dzięki temu żył w błogiej nieświadomości, ponieważ ojciec ze wszystkich sił go chronił. Wmówił dziecku, że udział w grze biorą oprócz nich również strażnicy i więźniowie. Muszą być oni okrutni, ponieważ im również zależy na zdobyciu nagrody. Muszą zniechęcać konkurentów do rywalizacji. Trzeba w niej zdobywać kolejne punkty. Gdy zdobędzie się ich tysiąc - najważniejszą nagrodą będzie czołg. Pod koniec filmu Giosue „zdobył” nagrodę i zarazem stracił ojca. Film jest niezwykle wzruszający, a pozorna wesołość świadomego grozy mężczyzny uwydatnia cały tragizm sytuacji.
Literatura i film bardzo wyraźnie pokazały obrazy zagłady i sytuację więźniów, którzy zostali uwięzieni w obozach. W niezwykle wyrazisty i obrazowy sposób pokazała to S. Szmaglewska w Dymach nad Birkenau. Opowiedziała o kobiecym obozie w Brzezince, gdzie w małych barakach spało tysiące kobiet. Twarde posłania, brudne koce, po których chodziły wszy i inne robactwo, zimno, ciasno, bagniste pola, brak wody, ogrodzenie z drutów elektrycznych, brak toalety, pożywienia i normalnych warunków, w których można by było żyć – to wszystko składało się na obozową rzeczywistość. Do tego katorżnicza praca, wszechobecna śmierć i strach. Kobiety codziennie rano musiały wstawać na apel, który trwał czasami kilka godzin, stały na zimnie ubrane jedynie w lichą sukienkę i drewniaki. Te, które z braku sił, wycieńczenia i chorób nie dały rady stać, były bite i zmuszane do posłuszeństwa. Po apelu mieszkanki obozu wyruszały do pracy. Jedna grupa pod opieką anwajzerki Moniki zostawała w obozie i wykonywała najlżejszą pracę, inne kobiety wyruszały w pole, nosiły ciężkie kamienie, szyny, kopały doły, rowy, czy pracowały w lesie. Bardzo często szczuto ich psami, a gdy buntowały się, albo opadały z sił psy bestialsko szarpały im skórę. Wiele kobiet z wycieńczenia i głodu umierało podczas pracy. Chore bały się trafić do szpitala, ponieważ wiedziały, że czeka ich tam śmierć. Zdarzało się, że kobiety próbowały uciekać, czy z przerażenia i bezsilności rzucały się na ogrodzenie, które było pod wysokim napięciem. Jedną z uciekinierek była również Maria Bieda, której udało się zbiec i za nią każdego dnia ktoś próbował szczęścia. Te, które złapano, były w bestialski sposób zabijane. Niemcy stosowali również drewniane kozły do egzekucji, na których leżały kobiety i wymierzano im kary chłosty. Co jakiś czas odbywało się masowe odwszenie kobiet, po którym robactwo i tak zostawało, a wiele kobiet ciężko chorowało i umierało. Wiele z nich wywożono do komór gazowych, rozstrzeliwano, młode i zdrowe przeznaczano na medyczne eksperymenty – miały do wyboru, albo szczepionkę, po której następowała śmierć, albo operację ginekologiczną, która również w wielu przypadkach kończyła się tragicznie. Pijani Niemcy zabijali je również dla zabawy. Cała relacja S. Szmaglewskiej oprócz ukazania warunków życia kobiet pokazuje również uczucia i emocje towarzyszące przede wszystkim kobietom różnych ras i narodowości oraz w różnym wieku, które pomimo tych różnic podejmowały każdego dnia walkę o kolejny dzień życia, wspólnie „organizując” jedzenie oraz przedmioty codziennego użytku.
O dramacie rozgrywanym za murem getta opowiada również bohaterka opowiadania Z. Nałkowskiej pt. Kobieta cmentarna. Opiekowała się ona grobami cmentarza, pielęgnowała na nich kwiaty. Za jego murem znajdowało się żydowskie getto. Zza muru słychać było płacz, krzyki i strzały. Tytułowa bohaterka opowiadała o scenach, jakie widziała w pobliskim getcie- ciągłe krzyki mordowanych ludzi, lamentowanie, odgłosy ich upadku na ziemię, gdy skakali chcąc uciec przed ogniem z płonących budynków, wypychanie z okien tych, którzy nie chcieli sami skakać, matki i ojców uciekających razem z dziećmi. Kobieta wspominała również polowania Niemców na tych, którzy się ukrywali. Narratorka broniła się przed wyobrażeniem sobie tego, co działo się w tym likwidowanym miejscu. Opowiadała, że tych, którzy próbowali stawiać opór, zabijano na miejscu, innych wywożono autobusami na pewną śmierć. Zamykano drzwi i podpalano domy. Ludzie skakali z okien, wyrzucali własne dzieci na bruk. Żydzi nienawidzili Polaków. Dramat mordowanych rozgrywał się za murem. Ludzie nie mogli spać, jeść, przeżywali rozterki moralne z powodu swej bezsilności.
Dramat likwidacji getta i jego mieszkańców widziany oczami oprawcy, likwidatora getta Jurgena Stroopa przedstawia wstrząsający dokument K. Moczarskiego Rozmowy katem. Stroop był „osobowością totalitarną”, katem warszawskiego getta, reprezentatywnym człowiekiem systemu i ślepym wyznawcą ideologii faszyzmu. Nie rozumiał istoty dokonanej na Żydach zbrodni, ponieważ twierdził, że byli to podludzie. Zabijając ich nie miał żadnych skrupułów, robił to bez zmrużenia powieki. Mieszkańcy getta broni się z całych sił – czołgi i wozy pancerne oraz samochody z esesmanami przywitali ogniem oraz obrzucali koktajlami Mołotowa. Bronili się karabinami i pistoletami maszynowymi. Atakowani Żydzi w przerażeniu uciekali przez piwnice i kanały, wcześniej zdołali wybudować w tajemnicy bunkry, piwnice mieszkalne z podziemnymi przejściami, w których ukrywali się. Warsztaty produkcyjne i remontowe wykorzystali do wyrabiania i magazynowania sprzętu, urządzeń, granatów, koktajli, min, karabinów, pistoletów. Stroop podziwiał konstrukcje tych wspaniale wyposażonych bunkrów, do których jego ludzie wrzucali granaty nie wchodząc do środka. Na kacie warszawskiego getta ogromne wrażenie robiły kobiety, ich „wojskowa emancypacja” i waleczność, przez którą ponosili straty, więc „ rozkazał nie brać więcej dziewczyn do niewoli, nie dopuszczać ich zbyt blisko i z daleka rozwalać pistoletami maszynowymi”. Niemcy wysadzali w powietrze wiele miejsc obronnych, połączeń i przejść, palili dom po domu. Żydzi z dziećmi wyskakiwali z płonących mieszkań na bruk: „Całą noc trwała ta zabawa”- mówił Stroop. Nie zauważał on cierpiących, umierających wokół niego ludzi. Uważał, że Żydzi to bezwola masa, z której trzeba „oczyścić” świat. W Wielki Piątek Stroop podzielił teren getta na 24 odcinki, na każdy wysłał specjalny oddział szturmowy i kazał obwieścić Żydom, że o 16 nastąpi zakończenie akcji. Tak się jednak nie stało. Oficjalnym zamknięciem Wielkiej Akcji było wysadzenie centralnej synagogi warszawskiej. Wręczono Stropowi aparat elektryczny i on z okrzykiem „Heil Hitler” nacisnął guzik. Do oficjalnego zakończenia w getcie ujęto 56,065 Żydów. Stroop oznajmił, że do tej cyfry należy dodać jeszcze około 10 tysięcy zastrzelonych, spalonych i samobójców oraz około 2 tyś. złapanych poza murami getta. Jurgen Stroop opowiadał o wszystkich wydarzeniach w taki sposób, iż było to zbyt okrutne, aby słuchać. Opowieści niejednokrotnie przekraczały granice wytrzymałości wrażliwego człowieka. Zapytany przez Moczarskiego, czy nie żal mu było młodego, ludzkiego życia, odpowiedział: „Kto chciał być wtedy prawdziwym człowiekiem, to znaczy silnym, musiał działać jak ja. Błogosławione to, co czyni człowieka twardym”.
Doświadczenia wojenne bardzo często były determinantami wypaczenia moralnego. Doskonały ich zapis odnajdziemy w Medalionach Z. Nałkowskiej. Wszystkie opowiadania autorki dotyczą mechanizmów mordowania człowieka, zabijania jego nadziei, techniki ludobójstwa, przekraczaniu granic tego, co ludzkie. Ukazują niszczący wpływ wojny na psychikę ludzką. W Medalionach mamy do czynienia z różnymi przejawami holokaustu. Składają się one na tragiczny obraz – zjawisko, którego ogromnej skali w czasie wojny ludzie często nie chcieli widzieć. Nałkowska bardzo obrazowo pokazała mechanizmy działania ludzkiej psychiki w czasie terroru. Lęk o własne życie okazał się silniejszy niż humanitarne zachowania. Ludzie bali się tylko o samych siebie. W opowiadaniu Przy torze kolejowym, Żydówce udało się uciec z transportu kolejowego wraz z mężem i kilkoma więźniami. Wszystkich oprócz niej zabito, została postrzelona w kolano. Nikt z mieszkańców pobliskiej wsi nie pomógł kobiecie dotrzeć do pobliskiego lasu, aby mogła się tam ukryć. Wszyscy obawiali się kary za pomoc Żydowi. Niektórzy zlitowali się i dali jej coś do picia i do jedzenia. Nikt nie wezwał lekarza, nie zaniósł jej do upragnionego lasu. Prosiła więc o zastrzelenie, czego również nikt nie chciał zrobić. W końcu młody policjant zastrzelił ją bez żadnych skrupułów. Nieludzkie traktowanie i przewożenie kobiet doprowadziły bohaterki opowiadania Dno do obłędu. Przejawiał się on atakowaniem współtowarzyszek, gryzieniem, szarpaniem, czasami kanibalizmem. Autorka bardzo dobitnie ukazała wpływ wojny i faszyzmu na psychikę i ludzkie postawy. Udowodniła, że faszyzm wpłynął deformująco na wszystkich, którzy się z nim zetknęli. Wszystko było podporządkowane totalnej znieczulicy i propagandzie. Człowiek, zamiast być bratem, stał się katem, co niejednokrotnie doprowadzało do szaleństwa. W opowiadaniu pewna kobieta opowiadała o nieludzkich warunkach traktowania więźniów. W każdym wagonie bydlęcym, w których przewożono ludzi, jechało sto kobiet, stojąc ciasno jedna obok drugiej, tak, aby nie mogły usiąść. Kobiety przez kilka dni, bez wody, w upale, ubrudzone własnymi odchodami musiały stać w pociągu. To wszystko sprawiło, że popadały w szaleństwo, wariowały z wycieńczenia i bezsilności. Atakowały swoje współtowarzyszki, głośno, przeraźliwie krzyczały. Na jednej ze stacji niemiecki oficer słysząc te krzyki kobiet, rozkazał otworzyć wagony i sam przeraził się tym, co zobaczył. W męskich wagonach było po trzydziestu uduszonych, a wśród kobiet wiele zwariowało. Bohaterka opowiadania wspominała również bunkier, w którym zamykano kobiety za najmniejsze przewinienia na kilka dni wraz z ciałami zmarłych wcześniej osób. Wstrząsające było to, co kobieta powiedziała o przebywających w bunkrze, wygłodniałych i pozbawionych hamulców moralnych kobiet:„ Jednak coś jadły. Raz jedna ruszała ustami. I jedna miała zakrwawione paznokcie (...) one tam w nocy jadły mięso z tych trupów”. Tragiczne warunki, znieczulica, lęk, wreszcie obłęd głodowy, doprowadziły bohaterki Dna do tak niewyobrażalnych czynów.
Również w powieści Dymy nad Birkenau odnaleźć możemy niezwykle dużo przykładów, które świadczą o moralnym rozpadzie, braku ludzkich uczuć i zezwierzęcenia ludzi. Szczególnie bestialsko zachowywała się w stosunku do więźniarek esesmanka Mandel, „która bez drgnienia powieki skazywała na śmierć”. Esesman Taube z zaskoczenia bił kobiety pięścią w twarz, w taki sposób, że nawet najsilniejsza z nich przewracała się do tyłu, a strażniczka Hasse najpierw biła, a później rozpoczynała rozmowy. Takich przykładów jest mnóstwo. Wśród więźniów również zaobserwować można nieludzkie czyny. Kobieta, która podejrzana była o planowanie ucieczki wskazała drugą niewinną osobę, która rzekomo planowała ucieczkę z nią. Jej zadaniem było zabicie ją łopatą i w obawie o własne życie zrobiła to bez zmrużenia powieki. Sama później również zginęła. Tutaj również liczył się lęk o własne życie. Więźniarki niejednokrotnie zapominały, że przecież wszystkie łączy jedno. Z ofiary stawały się oprawcami.
W okrutnym świecie, tragicznych realiach przepełnionych krwią, strachem i znieczulicą byli jednak ludzie, dla których liczyło się ludzkie życie. Jedną z takich postaci był Janusz Korczak, bohater filmu A. Wajdy, który opowiada fragment biografii tego wielkiego człowieka, pedagoga, który był Żydem. Akcja zaczyna się w 1939 roku, kiedy szef radia, w którym pracował Korczak wygłaszając popularne pogadanki, wezwał go do siebie, aby oznajmić, że zostaną one zdjęte z anteny. Jedynym powodem, dla którego to uczyniono, był fakt żydowskiego pochodzenia Korczaka. To pierwszy, duży objaw antysemityzmu, z którym zetknął się on przed wojną. Sytuacja ciągle się pogarszała. Rozczarowany taką postawą główny bohater poświęcił się pracy pedagogicznej. Wykładał na Akademii Medycznej oraz prowadził sierociniec dla dzieci żydowskich. W czasie pierwszych dni po wybuchu wojny pracował on jako lekarz wojskowy. Nosił polski mundur. Po kapitulacji całkowicie oddał się prowadzeniu sierocińca, który został przeniesiony przez hitlerowców do getta. Na miarę swoich możliwości chronił dzieci przed głodem i opiekował się nimi. Chciał ich ratować przed koszmarem wojny. Wśród głodu, chorób, ciągłego strachu i terroru doktor Janusz Korczak na wszelkie możliwe sposoby starał się zapewnić swoim wychowankom w domu sierot godziwe życie, starał się uchronić dzieci przed wszystkim, co dzieje się poza ścianami sierocińca i jednocześnie oswajać z myślą o śmierci. Pracował ponad ludzkie siły, korzystał z każdej okazji, by zdobyć żywność i środki na utrzymanie sierocińca. Nie wstydził się żebrać, nie wahał się grać na uczuciach, godził się nawet na upokarzającą zbiórkę pieniędzy wśród tzw. elity getta: handlarzy, przemytników i sutenerów. Zawsze mówił: „Ja nie mam godności. Ja mam dwieście dzieci” i „jeśli nie możemy tych dzieci uratować, to przynajmniej zapewnijmy im godną i ludzką śmierć”. Korczak do końca pozostał wierny swoim ideom i postanowieniom. Wraz z dziećmi zginął w Treblince w sierpniu 1942 roku.
Holokaust był najtragiczniejszym wydarzeniem XX wieku, pochłonął wiele milionów ofiar, zabijał człowieczeństwo, doprowadził do zezwierzęcenia jednostek. Historia pojedynczych ludzi – ofiar holokaustu, składa się na dzieje ludzkości. Dzieje przepełnione krwią, łzami, obłędem i pragnieniem wolności.

strona:    1    2    3    4    5    6    7  





Holocaust w literaturze i na wielkim ekranie

Ocena:
20/20
Teza: Niezależnie od sposobu prezentacji tematu Holocaustu, odbiorca jest w stanie zrozumieć tragizm sytuacji oraz inny wymiar moralności.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca dojrzała, przemyślana. Ciekawa kompozycja i wybór literatury oraz filmowych obrazów.

Problem Holocaustu w literaturze polskiej XX wieku. Omów na wybranych przykładach

Ocena:
20/20
Teza: W polskich powojennych utworach wiele miejsca poświęcono tragedię narodu żydowskiego.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca w kompleksowy sposób realizuje temat. Bogata i ciekawa bibliografia. Logiczna konstrukcja.

Antysemityzm i Holokaust w polskiej literaturze. Omów zagadnienia na podstawie wybranych utworów.

Ocena:
20/20
Teza: Przykłady antysemityzmu i holokaustu przedstawione w literaturze polskiej są obiektywnym obrazem cierpienia oraz oceną martyrologii Żydów.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca w pełni poprawna. Temat zanalizowany na przykładzie kilku poprawnie dobranych lektur z kanonu. Przejrzysty styl wypowiedzi.

Dekalog obozów koncentracyjnych. Rozwiń temat na celowo wybranych przykładach literackich.

Ocena:
20/20
Teza: Życie obozowe więźniów podporządkowane odwróconemu dekalogowi – nawiązane do biblijnych Dziesięciu Przykazań.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca napisana przystępnym językiem. Zawiera logiczną argumentację, wyraźny podział na poszczególne części. Bogata bibliografia i poprawny plan pracy.

Holocaust w literaturze i filmie. Przedstaw zjawisko, odwołując się do wybranych przykładów.

Ocena:
20/20
Teza: Holocaust jako najtragiczniejsze wydarzenie XX wieku.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca bardzo obszernie na wielu przykładach traktuje o koszmarze Holocaustu.

Obóz Auschwitz we wspomnieniach więźniów

Ocena:
20/20
Teza: Obóz Auschwitz jako miejsce kaźni i nieme świadectwo ludobójstwa.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca przemyślana, poprawnie ujęte poszczególne elementy obozowego życia.

Wzajemne relacje Polaków oraz Żydów w XIX i XX wieku

Ocena:
20/20
Teza: Relacje polsko – żydowskie i w rzeczywistości i literaturze miały różny charakter: przyjazny i wrogi.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca przemyślana i bogata w przykłady. Świadczy o erudycji piszącego.

Odwołując się do wybranych przykładów z literatury i filmu, omów sposoby ukazywania Holocaustu

Ocena:
20/20
Teza: Obraz Holocaustu zmieniał się i zmienia wraz z upływem czasu.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca dojrzała, zawierająca osobiste przemyślenia autora.

Dziecko jako ofiara Holocaustu. Omów problem analizując wybrane przykłady literackie i filmowe

Ocena:
19/20
Teza: Literatura i sztuka stanowią świadectwo makabrycznych zbrodni hitlerowskich wobec dzieci. Śmierć czy ratunek od niej jednakowo wyznaczał tragizm niewinnych, młodych istnień ludzkich.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca, mimo poważnego tematu, dojrzała. Bogata bibliografia pozwala szeroko przedstawić problem dzieci - ofiar Holocaustu. Na wyobraźnię działają zdjęcia dzieci z obozów koncentracyjnych.

Literacki obraz getta i Holocaustu. Przedstaw w wybranych utworach

Ocena:
19/20
Teza: Osoby, które przeżyły pobyt w getcie, nigdy o tym nie zapomną. Doświadczenie to towarzyszy im już do końca życia.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca poprawna. Ukazane są zarówno losy osób, które zginęły w getcie, jak i te, które przeżyły wojenne piekło.

Tragiczna historia minionych wieków w oczach twórców współczesnej kinematografii. Przedstaw na wybranych przez siebie przykładach

Ocena:
19/20
Teza: Holocaust to jedno z najbardziej tragicznych zjawisk XX wieku. Motyw ten odegrał znaczącą rolę w kinematografii ostatnich kilkunastu lat.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca wnikliwie analizuje występowanie motywu Holocaustu w filmie. Ciekawa i uporządkowana praca. Skrótowy ramowy plan pracy.

Losy jednostek w obozach koncentracyjnych. Omów na przykładzie wybranej literatury obozowej

Ocena:
18/20
Teza: Literatura obozowa stanowi do dziś cenny dokument tamtych dni. Jej autorzy nie oskarżają człowieka, który za wszelką cenę stara się przeżyć, lecz system, który doprowadził do powstania obozów.

Ocena opisowa nauczyciela: Praca w sposób poprawny realizuje temat, przejrzysta, zwięzła i spójna. Właściwie dobrana bibliografia.